Zabawy analne albo się lubi, albo wręcz wzdraga na samą myśl o nich. Kakaowe oczko może stać się obiektem penetracji penisem lub dodatkowej stymulacji zabawką erotyczną, np. dildem, wibratorem, koralikami, czy wreszcie korkiem analnym. Dzisiaj chcę się podzielić wrażeniami ze stosowania tego ostatniego gadżetu, a w zasadzie całego zestawu Rianne S – Soiree. 

Korek analny

Inaczej zwany też zatyczką, to podstawowy gadżet analny zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, który z powodzeniem urozmaici masturbację, zbliżenie w klasycznym wydaniu lub pieszczoty oralne. Takie akcesoria mają opływowy, podłużny lub stożkowaty kształt, ułatwiający ich wprowadzenie w docelowe miejsce.

Najczęściej są one zakończone szeroką podstawą, uniemożliwiającą ich przedostanie się wgłąb odbytu – w formie uchwytu do łatwego wyjmowania czy obracania (dla dodatkowego efektu stymulującego) lub ozdobione kryształkiem (co ogranicza wykończenie do walorów estetycznych). Poza klasycznymi korkami, na rynku można znaleźć także korki wibrujące, dostarczające dodatkowych doznań.

Zestaw zatyczek analnych

Zakup zestawu jest świetnym rozwiązaniem, jeśli tak jak ja, chcesz zacząć swoją przygodę z drugą dziurką. Zestaw zawiera kilka korków o różnej średnicy, dzięki czemu umożliwia stopniowe przechodzenie od małego, do coraz większego rozmiaru, dostarczając coraz intensywniejszych doznań. Pozwala to również poznać swoje preferencje w tym zakresie i znaleźć swoją ulubioną średnicę. Jest to także całkiem niezła forma przygotowania do seksu analnego, stopniowo przygotowując odbyt do późniejszej penetracji penisem.

Zestaw korków analnych Rianne S – Soiree

Decydując się na ten konkretny zestaw kierowałam się głównie… jego estetyką. Spośród wielu dostępnych na rynku pojedynczych korków oraz zestawów, wybrałam czarny komplet od  Rianne S. Te skrzące się kryształki w odcieniach fioletu od razu przypadły mi do gustu.

Zapakowane w stylowe pudełeczko, moje nowe cudeńka czekały na pierwszy kontakt. Na żywo korki były większe, niż mi się wydawało, na podstawie oglądanych zdjęć. Ale z drugiej strony ich wykonanie nie odbiegało od fotografii. Czarny sylikon medyczny, wykończony kryształkami w podstawie prezentował się naprawdę stylowo i zachęcał do wypróbowania. Na co nie musiały długo czekać 😉

Ja, on i zatyczka

Korki kupiłam z myślą o zabawach w duecie, więc doświadczenia z ich użyciem mamy wspólne, chociaż to moja pupa zostaje ozdabiana tą nietuzinkową biżuterią.

Przed rozpoczęciem aktywności z tylnym wejściem, należy się do nich odpowiednio przygotować, wykonując lewatywę. Nawet jeśli mówimy o stosowaniu gadżetów, a nie pełnej penetracji. Zwiększa to bardzo mocno komfort w trakcie zabawy, dlatego zatyczki nie nadają się do spontanicznych działań, do których wcześniej nie jestem przygotowana.

Na samą zabawkę, przed umieszczeniem w odbycie, obficie dozujemy lubrykant. Uwielbiam to uczucie, gdy korek gładko wchodzi w wyznaczone mu miejsce.

Zgodnie z zaleceniami, zaczęliśmy od najmniejszego korka (2,9 cm średnicy). Był on świetny, aby przygotować pupę do większych objętości, ale sam w sobie nie spowodował spodziewanych doznań. Gdy po prostu tkwił nieruchomo w trakcie klasycznej penetracji, nie powodował tego uczucia dodatkowego wypełnienia, którego się spodziewałam. Zdecydowanie lepiej wypadał „w ruchu”, gdy partner się niem bawił, ale nadal nie był to efekt wow.

Nie zrażając się, przetestowaliśmy kolejne dwa rozmiary. O ile największy korek (4,5 cm średnicy) okazał się świetnym stymulatorem w trakcie gry wstępnej, by później zastąpić go, w rozciągniętej dziurce, w działaniu penisem, o tyle korkiem idealnym od gry wstępnej po penetrację mojej norki, okazał się ten środkowy (3,5 cm średnicy). Idealnie współgra z rozmiarem sprzętu mojego partnera, potęgując nasze doznania.

Tylko we dwoje

Korek może również służyć do zabaw solo. Chodzenie z korkiem pomiędzy pośladkami, skrytym pod bielizną podczas normalnych działań, czy używanie go jako „wspomagacza” masturbacji może wprowadzić powiew nowości do własnych aktywności. Mnie zdecydowanie najwięcej przyjemności sprawia, gdy to partner przejmuje nad nim władzę. Kiedy steruje za jego pomocą moim pożądaniem, dlatego zatyczka nie zaszczyca mnie swą obecnością zbyt często w trakcie aktu samozaspokojenia.

Podsumowując…

…zestaw idealny dla adeptów analnych rozkoszy. Dzięki niemu spokojnie można poznać własne preferencje, a także potraktować zatyczki, jako trening przed przejściem do penetracji brązowej dziurki. Myślę, że zestaw ma szansę spodobać się bardziej doświadczonym parom – od czasu do czasu warto się rozpieścić, poszerzając kolekcję o nowe nabytki.

Author

Write A Comment