Mówi się, że nic się nie bierze z powietrza. To mit! Z powietrza bierze się przyjemność i to duża. Nie wierzysz? Szczerze mówiąc, ja w to na początku też nie za odniosłam się do tej idei z zaufaniem, ale po wypróbowaniu jednego z tego typu cudów techniki, jakim jest bezdotykowy stymulator łechtaczki, zmieniłam zdanie. W ten sposób Satisfyer 2 trafił do czołówki moich ulubionych gadżetów erotycznych.

Masażer bezdotykowy…

…czyli jaki? Bazujący na nieco innym rodzaju stymulacji. Wibratory oferują nam wibrację, która działa punktowo, a masażery bezdotykowe spełniają swe rozkoszne zadanie, wysyłając w świat fale powietrza, które odpowiednio nakierowane mogą pobudzać większy lub mniejszy obszar Twojego ciała. Najlepiej sprawdzając się podczas pieszczenia piersi (przy stymulacji sutków byłam w siódmym niebie) oraz łechtaczki. Brzmi banalnie, prawda?

Satisfyer 2

Wygląda na tyle niepozornie, że pozostawienie go na widoku nie wzbudziłoby w nikim zgorszenia. Ktoś niezorientowany mógłby pomyśleć, że trzymam w pokoju nieco dziwną, bezprzewodową suszarkę o kompaktowych wymiarach. Jak już jesteśmy przy wyglądzie, to zastosowana estetyka zdecydowanie do mnie przemówiła – połączenie bieli z brudnym różem prezentuje się przyjemnie, nie rozprasza kiczowatą otoczką. Jest również poręczny. Dobrze leży w dłoni i pozwala na intuicyjne operowanie umieszczonymi przyciskami. Nie wymaga to dodatkowej ekwilibrystyki w trakcie właściwej zabawy.

Urządzonko jest zasilane bateriami. Dla mnie to duży plus. Wraz z masażerem nie dorobiłam się kolejnego kabelka zasilającego do kolekcji.

Satisfyer 2 jest łatwy w utrzymaniu w czystości. Połączenie niezłej jakości plastiku oraz sylikonu medycznego bez problemu mogę myć po użyciu ciepłą wodą z mydłem, bez potrzeby stosowania specjalnych preparatów do pielęgnacji.

Czas na show

Instrukcja przewertowana, czyszczenie wstępne wykonane, nowe baterie umieszczone. Uruchamiam i… mruczy cichutko. To wywołało przyjemnie zdziwienie, spodziewałam się na wejście głośniejszej pracy, na poziomie typowego wibratora. Ta jednak następuje dopiero wraz z podkręceniem tempa pracy. Można z tym zaszaleć, ponieważ producent zaoferował 11 poziomów wtajemniczenia.

Jest też dobra wiadomość dla wielbicielek mokrych wrażeń – Satisfyer 2, poza działaniami na lądzie, radzi sobie także w manewrach podwodnych. A przy niezłej wytrzymałości baterii, można pokusić się o maraton doznań. Polecam w komplecie z wanną pełną piany, przyjemną muzyką w tle i kieliszkiem ulubionego wina pod ręką. Po ciężkim dniu, działa jak odprężający weekend w SPA.

Wspólny czas okazał się nad wyraz błogi. Co prawda łechtaczka wymagała wejścia na odrobinę wyższe obroty, ale doznania zdecydowanie zrekompensowały nieco głośniejszą pracę Satisfyera. Przy ułożeniu urządzonka pod odpowiednim kątem, stymulacja faktycznie jest bezdotykowa, ale w większości przypadków istnieje nawet minimalny styk masażera z ciałem.

Większą niespodzianką było pieszczenie piersi, drażnienie ich wibratorem nie sprawia mi frajdy, jest nawet mocno irytujące i rozpraszające, za to kilka delikatnych, pozytywnych fal potrafi mnie doprowadzić do miękkich kolan, co aktualnie bardzo chętnie wykorzystujemy podczas zabaw we troje 😉

Jeśli teraz miałabym wybierać między wibratorem, a stymulatorem bezdotykowym, to jestem zdecydowanie za tą drugą opcją. Jeżeli również masz ochotę wejść na inny, znacznie subtelniejszy poziom doznań, to jest właśnie to urządzenie, jakiego potrzebujesz.

Author

Write A Comment