Długo czekałam na produkt, który sprosta moim oczekiwaniom i w końcu, po długich poszukiwaniach znalazłam i chce go używać codziennie. Miałam już kilkanaście gadżetów erotycznych, poczynając od dildo i wibratorów, kończąc na klamerkach – mniej więcej znam rynek i produkty. Pewne nazwy jednak pojawiały się w moich propozycjach bardzo często, zwracając moją uwagę. Jednym z nich był właśnie Satisfyer Pro Penguin Next Generation. Po namowach internautek i moich przyjaciółek postanowiłam go wypróbować.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to wygląd i kształt.

Jest naprawdę uroczy i dyskretny, również dzięki temu, że jest to dosyć mały gadżet i nie waży dużo. Jest też umiarkowanie cichy – jego głośność wzrasta wraz z poziomem intensywności stymulacji. Druga rzecz – świetny materiał. Silikon oraz tworzywo ABS sprawia, że jest miły, delikatny w dotyku, nie jest „zimny”, co ogólnie odstrasza mnie od tego typu produktów. I na szczęście nie jest na baterie, tylko można go ładować  przez wejście USB (kolejny plus, ładowarkę dostajemy w zestawie). Bardzo ważnym aspektem dla mnie, jeśli chodzi o gadżety erotyczne jest ich wodoodporność.

Pingwin w 100% jest, dzięki czemu można go stosować pod prysznicem czy w jacuzii, jest to bardzo duża korzyść, dająca możliwość eksperymentowania z gadżetem – nie nudzi się on po tygodniu, tylko cały czas zachęca. Ładujemy go trochę więcej niż godzinę, potem działa dwa razy tyle, około 2,5 godziny. Ale spokojnie, jemu nie trzeba więcej niż 20 minut – więc jedno naładowanie powinno starczyć na 3-4 sesje.

Jest to masażer bezdotykowy więc bardzo wygodny w użyciu.

W maksymalnym komforcie można stymulować łechtaczkę, nie męcząc się przy tym. Dzięki temu można w pełni oddać się przyjemności. Co do samego działania, można śmiało stwierdzić, że jest to produkt rewolucyjny. Działa on na zasadzie fal ssących. Oczywiście, próbowałam go już wcześniej, ale Satisfyer Pro Penguin Next Generation daje zupełnie inne wrażenia, zdecydowanie niepowtarzalne.

Posiada 11 trybów, na których intensywność ssania rośnie. I to, co można przeczytać w Internecie to prawda, daje orgazm w kilka chwil, a jakby tego było mało na tym się nie kończy. Wielokrotne orgazmy przychodzą zawsze w moim przypadku, z tego co wiem, potrafi doprowadzić do orgazmu kobiety, które nigdy go nie miały. Wspomnę też o małym minusie tego produktu, czasami, gdy używam go dłużej, chciałabym podkręcić moc jeszcze bardziej – przypominam jednak, że jestem doświadczonym użytkownikiem, prawdopodobnie moje subiektywne odczucia, mogą być zdecydowaną przesadą dla osoby, która w swojej kolekcji ma tylko kilka gadżetów, albo nie ma żadnego z kategorii ssących. Do tego uczucia należy się przyzwyczaić, jednak kiedy już to zrobimy, możemy cieszyć się w pełni tym, co nam daje. 

Pingwinka się bardzo łatwo czyści.

Wystarczy pod bieżącą ciepłą wodą umyć go mydłem. Staje się on dzięki temu bardzo wygodnym, idealnym w podróży przyjacielem każdej kobiety. Korzyścią, która przekonała mnie do zakupu była stosunkowo niska cena (w kontekście samych pozytywów, o których czytałam), jak się później okazało nieproporcjonalna do jakości – pingwinek mógłby być śmiało droższy, a z wiedzą jaką mam teraz i tak bym go kupiła.

Myślę, że dzięki różnicy w trybach będzie świetnym wyborem zarówno dla początkujących w seksie i masturbacji kobiet jak i doświadczonych wyjadaczek, spragnionych nowych, intensywnych doznań. Wiem, że oprócz tego, że sama będę z niego korzystać, będzie to prezent ode mnie dla każdej kobiety w moim otoczeniu, która go jeszcze nie posiada. Życie po pingwinie się zmienia. 

Author

Write A Comment