To był wyjątkowo ciężki dzień. Laura wyszła z pracy pół godziny później niż powinna, bo jej szef nie rozumiał, że można mieć życie poza pracą, padał rzęsisty deszcz i długo nie mogła złapać taksówki.  No i co najważniejsze – minęła się z Robertem. Jej narzeczony był specjalistą IT i często musiał wyjeżdżać na krótkie delegacje. Nie przeszkadzało jej to. Wiedziała, że zawsze – prędzej czy później – do niej wróci.

– Nie przejmuj się, kochanie – powiedział do niej, kiedy rozmawiali przez telefon. – Niedługo wrócę.
– Będę tęsknić – wyznała cicho, trochę krępując się taksówkarza siedzącego z przodu.
– Ja również – przyznał. – Ale zostawiłem ci mały prezent.

Lubiła kiedy Robert był taki tajemniczy i romantyczny. Nigdy nie pozwalał, by czuła się przy nim samotna.

Kochała go za to. Kochała również za wiele innych, mniejszych i większych rzeczy, które dla niej robił. Ale dzisiaj była sama. Zdjęła szpilki i od razu poczuła jak przyjemnie jest chodzić bez nich. Weszła do sypialni i od razu coś przykuło jej uwagę. Na środku łóżka, na białej pościeli, leżało niewielkie pudełeczko obwiązane czerwoną wstążką.

Do prezentu dołączony był liścik:
„Otwórz mnie po kąpieli. Całuję, Robert”.

Uśmiechnęła się do siebie. Dobrze, pomyślała. Zrobię tak, jak sobie życzysz. Rozebrała się do naga i przeszła do łazienki. Tam spotkała ją druga miła niespodzianka. Wanna była wypełniona po brzeg puszystą pianą, a na kafelkach leżały porozrzucane płatki róż w kolorze krwi. Ponownie się uśmiechnęła i weszła ostrożnie do wody. Była w idealnej temperaturze, takiej jak lubiła – nie za gorąca, ale nie letnia.

Kiedy wróciła z łazienki tajemnicze pudełeczko czekało na nią tam, gdzie je zostawiła.

Położyła się na łóżku i sięgnęła po prezent. Wprawnie odwinęła czerwoną wstążkę i rozwinęła papier. Zawartość zaskoczyła ją. Na białym, eleganckim opakowaniu widniał napis „Svakom„. Był to wibrator. Różowy wibrator noszący przyjemne imię „Amy”.

– A więc to tak… – powiedziała na głos, myśląc o swoim narzeczonym.

Nigdy wcześniej nie miała do czynienia z czymś podobnym. Z początku nie wiedziała co o tym myśleć, jednak zdała się na intuicję Roberta. Od zawsze wiedział co dla niej najlepsze, nigdy się nie pomylił. Była pewna, że będzie tak samo i tym razem.

Wzięła głęboki oddech i powoli wypuściła powietrze. Ułożyła się wygodnie na miękkich poduszkach i zaczęła delikatnie, nieznacznie pieścić swoje piersi opuszkami palców.

Chciała wprawić się w nastrój. Myślała o Robercie. O tym jak zawsze potrafił doprowadzić ją do szału, a potem sprawić, że trafiała do nieba. Znała swoje ciało, swoją seksualność – wiedziała co ma robić. Czuła rosnące podniecenie, dlatego przeniosła swoje palce na swoją „myszkę” – jak nazywał ją Robert. Kiedy poczuła, że pora na kolejny, nieznany dotąd krok, wyjęła z miękkiej foremki wibrator. Bez trudu odnalazła się w jego działaniu. Włączyła go, a jej nowy przyjaciel zabrzęczał ochoczo. Pod skórą palców i dłoni czuła subtelność jego powłoki – nie wiedziała z czego dokładnie jest wykonany, ale był to niezwykle przyjemny materiał. Zbliżyła delikatnie wibrujący róż do swojej nabrzmiałej z podniecenia łechtaczki. To był ułamek chwili.

O Boże, wykrzyczała w myślach.

To było coś zupełnie nowego – nowego i nieziemskiego. Jej ciało przechodziło elektryzujące napięcie, łechtaczka pod wpływem rytmicznej stymulacji osiągała katharsis. Jeszcze nigdy wcześniej nie czuła niczego podobnego. Włożyła go do środka i złapała się na tym, że Robert powoli wyparowuje jej z głowy, że skupia się tylko i wyłącznie na źródle swojej przyjemności. Rozkoszne ciepło, jednostajna słodycz między jej rozwartymi nogami.

I nagle zorientowała się, że jej różowy prezent przyspiesza, nadaje nowe, odkrywcze tempo.

O mój Boże, pomyślała ponownie Laura. Po chwili nie miała już siły myśleć. Była tylko przyjemność i to co oferowała. A jej kompan z minuty na minutę stawał się coraz śmielszy. Wiedziała, że nie będzie w stanie dłużej się opierać. Nie potrafiła już. Wszystko wokół zaczęło wirować i przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Tylko ona i nieskończona przyjemność.

– O tak! – wyjęczała w spazmie rozkoszy ostatkiem sił.

Odpłynęła. Daleko, dalej…

Kiedy się ocknęła, dobrze wiedziała, że to nie koniec. To był dopiero początek.

Author

Write A Comment