Internetowa orgia, tylko to miałam w głowie, patrząc na elektroniczny zegarek w pokoju. Za dwie dziewiąta. Za chwilę się zacznie. Zbliżyłam się do swojego laptopa i kliknęłam w link od swojej koleżanki, która zaprosiła mnie na tę „imprezę”. Otworzyła się strona w przeglądarce, która poprosiła mnie o udostępnienie kamerki. Obejrzałam swoje odbicie w ekranie i poprawiłam włosy, chcąc zrobić jak najlepsze pierwsze wrażenie na tych wszystkich nieznajomych z portalu.
Pomalowałam się, podkreśliłam usta czerwoną szminką i wyprostowałam włosy. Na sobie miałam czarną sukienkę i nylonowe pończochy.
Wzięłam głęboki wdech i dołączyłam do grupy. Bezwolnie zakryłam usta z wrażenia. Po prostu zaniemogłam, widząc to, co działo się na ekranie.
Było dwadzieścia, może więcej różnych małych ekranów i na każdym z nich ktoś był. Mężczyźni i kobiety, młodzi i starsi, single i pary. Wszyscy coś robili. Mój wzrok padł najpierw na obraz gorącej pary. Kamera nagrywała ich stosunek, każdy z nas to widział. Dobrze zbudowany łysy facet dojeżdżał od tyłu swoją partnerkę, zwróconą twarzą w kierunku kamery. Widać było po jej twarzy, że ją to rajcuje. Kliknęłam na ich miniaturę i włączyłam głos. Dziewczyna jęczała wniebogłosy, jakby ją mordowano.
Wycofałam się i zerknęłam na chłopaka siedzącego na krześle i bawiącego się swoim małym, z tym że słowo „mały” było bardzo nieodpowiednie. Ten gość miał najdłuższego penisa, jakiego w życiu widziałam.
Potem rozejrzałam się po innych ludziach i znalazłam w końcu moją koleżankę, Kaśkę. Siedziała na łóżku, całkiem naga, z rozkraczonymi nogami. Pieściła różowym wibratorem swoją łechtaczkę. Uśmiechnęłam się pod nosem.
Nagle na czacie wyskoczyło powiadomienie.
„Hej, mała w czerwonych ustach, pokaż coś”, napisał ktoś na czacie.
„Który to ty?”, odpisałam, zagryzając wargę i gorączkowo przeglądając różne ruchome obrazy.
„Macham”, przyszło.
Rozejrzałam się po wszystkich kamerkach i w końcu go zobaczyłam. Był to młody chłopak, dosyć przystojny. I też siedział w ubraniu tak jak ja, raczej obserwował, niż działał.
„Ty pierwszy„, napisałam i dodałam emotkę z rogami.
Widziałam jak się uśmiecha. Powiększyłam obraz i zaczęłam oglądać pokaz. Chłopak pochylił się i zaczął coś pisać. Wiadomość brzmiała tak:
„Tylko się nie zakochaj”.
Wybuchłam śmiechem i poprawiłam na fotelu. Chłopak ustawił się przodem do kamery i zaczął rozbierać. Był świetnie zbudowany, pod koszulką miał pięknie wyrzeźbiony brzuch. Po chwili zaczął ściągać spodnie i moim oczom ukazał się penis w pełnym wzwodzie. Duży i gruby, z ciemnym, gęstym gąszczem włosów nad nim. Chłopak złapał za swój sprzęt i zaczął powoli się bawić. Patrzyłam na to, jak zahipnotyzowana.
Nagle znów się nachylił i napisał:
„Teraz twoja kolej. Czekam”.
Przełknęłam ślinę, wstałam z fotela i poprawiłam laptopa, tak żeby było widać mnie całą. Powoli ściągnęłam swoją sukienkę. Nie miałam na sobie bielizny i stałam przed laptopem prawie zupełnie naga – zostałam tylko w ciemnych pończochach.
Uśmiechnął się i znowu coś napisał.
„Jesteś piękna, co tutaj do cholery robisz, co?”.
„A ty?”.
Wzruszył tylko ramionami i ponownie wrócił do walenia konia. W pewnym sensie podobało mi się to, nie wiem czemu, to dziwne, ale tak było.
„Chcesz się masturbować razem ze mną? Tylko ja i ty?”, napisał.
„Okej”, odpisałam.
Wzięłam laptopa i położyłam go na stoliczku przed kanapą. Rozchyliłam szeroko nogi i sięgnęłam dłonią do swojej łechtaczki. Chłopak przysunął się bliżej ekranu i oglądał mnie. Patrzeliśmy na siebie i onanizowaliśmy się razem.
„Jesteś cudowna”, przyszło.
Uśmiechnęłam się tylko i zaczęłam szybciej drażnić swoją myszkę. Nawet nie wiem kiedy, zamknęłam oczy i odpłynęłam w krainę fantazji.
Wyobrażałam sobie tego chłopaka ze mną, jak kochamy się na plaży, a słońce przyjemnie ogrzewa nasze spocone ciała. Całujemy się, a on wchodzi we mnie gładko i silnie, sprawiając mi potężną rozkosz. Dyszę, czując każdy wypełniający mnie centymetr jego męskości. O tak, tak, grało mi w głowie. Mocniej, szybciej. Jego ruchy stają się ostrzejsze, odpływam i myślę teraz, że wszyscy ci ludzie z neta są z nami na plaży, kochają się, pieprzą, rżną obok nas, z nami. Przeróżne obrazy wypełniają moją głowę. Kaśka w trójkącie, różne pozy, konfiguracje z nieznajomymi. I jest mi dobrze, tak dobrze…
Kiedy otworzyłam oczy, on wciąż tam siedział, po drugiej stronie, w ekranie. Twarz i klatka piersiowa była zaczerwieniona, oddychał ciężko.
„Doszedłeś?„, napisałam.
„Tak. A ty?”
„Też”.
Odchyliłam się na oparciu kanapy i oparłam głowę. A potem zaczęłam się śmiać, po prostu głośno, głupio śmiać.